Pobiegłam do swojego pokoju i wprost rzuciłam się twarzą na łóżko. Nie mogłam uwierzyć w to, co mi się przytrafiło. Jak dobrze, że Harry był blisko.
Jednak coś przez cały ten czas mi nie pasowało - wcześniej go nie widziałam... W jaki sposób znalazł się przy mnie tak szybko? Coś mi tu nie grało...
Szybko przestałam myśleć o rzeczach logicznych i zajęłam się tymi pozbawionymi jej.
Oczy Harry'ego.
Jego głębokie, cudowne, zielone oczy...
Nie mogłam przestać o nim myśleć. Było w nim coś, co sprawiło, że moje myśli krążyły wokół niego przez cały czas.
***
Ciemność. Otaczała mnie z każdej strony, a ja czułam ogromny strach. Czułam, jak nogi załamują się pode mną. W pewnym momencie upadłam i nie potrafiłam się podnieść... Leżałam na ziemi 'plackiem' i nie mogłam wstać. Chciałam krzyczeć, lecz z moich ust wydobyło się tylko nieme wołanie. Nagle zauważyłam leżące przede mną wielkie, czarne pióro... Ruszyłam dłonią, by je podnieść i - ku mojemu zdumieniu - udało się. Przykucnęłam. Wzięłam je do rąk i nagle znalazłam się na jakiejś powierzchni na zewnątrz. Wiatr lekko wiał w moją twarz.
Te zielone oczy, które miały w sobie tyle magii.
-Harry, co tu się dzieje?
-Aniele? - na jego twarzy namalowało się ogromne przerażenie - Nie powinno cię tu być.
-Ale co tutaj się dzieje? Dlaczego tutaj jestem? I...i... - po moim policzku mimowolnie spłynęła łza. Harry podszedł tak blisko, że był na wyciągnięcie dłoni. - Boję się...
-Nie musisz. - zapewnił mnie, gładząc mnie po policzku - Obiecuję ci, że nie ucierpisz. A teraz już musisz iść. Nie wolno ci tu być.
-Harry, ale... - zaczął znikać. - Harry!
***
-HARRY!
Obudziłam się. To był tylko sen...
Drzwi od mojego pokoju otworzyły się i stanęła w nich mama.
-Alice, co się dzieje?! - spytała zszokowana. Domyśliłam się, że obudził ją mój wrzask. Widziałam, że szybko zerwała się z łóżka. Miała narzucony na siebie byle jak szlafrok, do tego jej ciemne włosy były porozrzucane niechlujnie we wszystkie strony.
-Nic, mamo... - odparłam, siadając. Zobaczyłam na zegarku godzinę 7:00. Obudziłam się w sam raz. - Po prostu miałam zły sen...
-Chcesz o nim porozmawiać? - zapytała z troską, zapominając o tym, że dopiero co ją obudziłam. Wcale nie musiała wstawać, bo miała być w pracy dopiero o 11:00.
-Nie, dziękuję... Dziś pierwszy dzień szkoły. Muszę się przygotować.
Poranek w domu minął mi szybko - poranna toaleta, śniadanie... Ubrałam moje ulubione obcisłe jeansy, czarną koszulkę na ramiączkach, a na nią jasnofioletową koszulę w kratkę. Oczywiście nie mogłam nie włożyć moich ukochanych czarnych conversów.
Byłam w szkole 10 minut przed rozpoczęciem lekcji. Moja "przyjaciółka" nawet nie spojrzała na mnie. Tak jak Jace. I dobrze. Obydwoje obściskiwali się przed klasą, miałam ochotę podejść i powiedzieć, jak jeszcze dwa dni temu Jace całował się w parku z inną... Mimo wszystko, darowałam sobie.
Pierwszą lekcją była historia z Panem Williamsonem.
Usiadłam sama w ostatniej ławce przy oknie. Zazwyczaj siedziałam z Kylie, jednak... No cóż. Chyba nie muszę nic mówić...
Po dwóch pierwszych minutach lekcji otworzyły się drzwi i wszedł przez nie wysoki chłopak w koku. Miał na sobie obcisłe spodnie, czarny T-shirt, a na oczach - okulary przeciwsłoneczne. Wydałam z siebie cichy okrzyk, gdy dotarło do mnie, kim jest ta osoba...
-Przepraszam za spóźnienie - odezwał się głębokim i niskim głosem, po czym zdjął okulary.
-Tak myślałem, że to akurat tutaj brakuje mi nowej twarzy - odparł nauczyciel - Oto Harry Styles, nowy uczeń. Proszę, Harry, usiądź w ostatniej ławce obok Alice.
Zrobiłam się czerwona jak burak, bo wiedziałam, że teraz cała uwaga skupiła się na nim.
-A teraz sprawdzę obecność...
Harry usiadł swobodnie obok mnie. Uśmiechnął się do mnie, po czym wyszeptał:
-Miło mi znowu cię widzieć... Tym razem w tym realnym świecie. - zatkało mnie totalnie. Czy on też... - Jednak nie możesz mnie tak odwiedzać. To niebezpieczne.
-Czy ty... Ja... - nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Dlatego zamilkłam. Gdy lekcja się skończyła, wybiegłam ze szkoły, nie mówiąc o tym nikomu. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Po prostu biegłam przed siebie jak szalona.
Wybiegłam na jezdnię, kiedy nagle zza zakrętu wyjechał samochód.
Z przerażenia odebrało mi tchu. Już miałam coś krzyknąć kiedy nagle poczułam mocne pchnięcie mojego ciała, a chwilkę potem - upadek...
Leżałam na trawniku na... Harry'm. Byłam przerażona. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy. Trzymałam się z całej siły jego koszulki, czułam jak trzęsą mi się ręce. Usiadł tak, że siedziałam mu na kolanach. Dalej spoglądał w moje oczy, w których momentalnie pojawiły się łzy.
Przytuliłam go z całej siły i płakałam jak małe dziecko. On odwzajemnił uśmiech i lekko głaskał mnie po plecach.
Przypomniałam sobie, co się wydarzyło. Odkleiłam się od niego i wstałam.
Uświadomiłam sobie, że w jakiś dziwny sposób jesteśmy z sobą powiązani. To mnie przeraziło...
-Harry... - zaczęłam z wielką gulą w gardle. - Harry, błagam cię... Wytłumacz mi, co się tutaj dzieje... O co w tym wszystkim chodzi... Dlaczego... Dlaczego tak nagle pojawiasz się w moim śnie i wiesz o wszystkim... Nie rozumiem tego... Nie potrafię...
I wtedy znów nastała ciemność.
Tym razem to nie był sen...
Ajajaj!
OdpowiedzUsuńHarry jest jej stróżem?
I chodzi z nią do klasy!
Dobrze, że ją uratował.
Czekam na kolejny
Weny życzę! <3
Dziękuję bardzo! <3
UsuńWszystkiego dowiesz się niedługo ;*
Przeczytałam całość i jestem pod miłym wrażeniem. Czytam wszystko co jest związane z Harrym, wiesz taka malutka obsesja. Widzę, że masz rzadki pomysł na bloga i obiecuję, że będę do końca. Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńhttp://i-waiting-for-you-styles.blogspot.com/
Jejciu, dziękuję *__*
UsuńFajnie się czyta widać,że nie brak ci talentu Aniele :*
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
Usuń